Podróżnicze

Karaibskie vibes. Co warto zwiedzić w Tulum?

W tym artykule podzielę się z Wami radami co warto zwiedzić w Tulum – klimatycznej meksykańskiej miejscowości, położonej nad Morzem Karaibskim. Miasteczko spodoba się nie tylko miłośnikom plażowania, ale też pasjonatom historii oraz sztuki ulicznej. Dzielę się również roślinnymi restauracjami, w których możecie spróbować meksykańskich potraw. Jakie pierwsze wrażenie wywarło na mnie Tulum? Czytaj dalej, by to odkryć! 
 
 
Zaczynając bloga, postanowiłam nie pisać o podróżach, ale jako, że obecnie żyję przeżyciami z moich wojaży po Meksyku, mam nadzieję, że ukaże się tutaj cały spis mojej podróży.
 
 

Tulum na pierwszy rzut oka

O ile z Cancun (w którym wylądowałam) nie zaiskrzyło, tak tulumskie vibes załapałam od samego przyjazdu. Spędziłam tydzień w Tulum, jako że relaks nad Morzem Karaibskim był jednym z moich małych podróżnicznych marzeń. Na tydzień zamieniłam się w fotografkę, obfotagrofując hotel w zamian za nocleg w nim.
 
W Tulum jest kilka rzeczy, których nie da się przeoczyć. To najbardziej instagramowe miejsce, w którym byłam, przepełnione mnóstwem miejscówek idealnych do zrobienia sobie estetycznych zdjęć. Jedną z zalet Tulum są małomiasteczkowe vibes, które sprawiają, że można się tutaj fajnie poczuć. Kolejną są rowerzyści, wypożyczalnie rowerów i ścieżki rowere, którymi da się dojechać w nimalże wsystkie popularne miejsca. Sama skusiłam się na wypożyczenie roweru, który kosztował tylko 150 pesos za dzień (około 30zł).

 

 

Najpiękniejsza plaża jaką widziałam

Tulum jest przepełnione hotelami, ale wyznaję zasadę, podobnie jak autorzy bloga Jedźmy Gdzieś, że nie ma co narzekać. W każdym hotelu można znaleźć szereg różnych aktywności, poczynając od masaży i yogi przy plaży, poprzez medytację, ceremonię kakao, ecstatic dance aż na temazcalu i ayahuasce kończąc. Zona Hotelera, czyli hotelowa część miasta jest inna niż wszystkie europejskie kurorty. Nigdy by nie pomyślała, że odwiedzanie hoteli może być ciekawe, ale to nie tylko pięciogwiazdkowe hotele, ale też urocze drewniane domki, otoczone palmami, wybudowane w stylu karaibskim.
 
 
Chciałabym być tym kotem
Plaża przy Ahau
 
Większości z nas nie stać na wakacje za 5 czy 10 tysięcy PLN za noc, więc wybrałam się na prywatną plażę za darmo. Do większości hoteli wstęp jest płatny, znalazłam jednak jeden, który ma wolny wstęp, czyli Ahau. To właśnie tam zobaczyłam niezwykle biały, piaszczysty piasek, turkusową ciepłą wodę i zewsząd wijące się palmy. Kupiłam tam pysznego wegańskiego bowla i konsumując go przy plaży z widokiem na Morze Karaibskie, niemal czułam się jak posiadaczka dużych pięniędzy w portfelu.
 

 

 

Co można jeszcze zwiedzić w Tulum? Zaraz obok hotelu Ahau znajduje się słynna rzeźba Escultura Ven a la Luz. Niestety zrobienie zdjęcia jest płatne 60 pesos, a kiedy tam dotarłam była już niemała kolejka do zdjęcia. Niemniej jest piękna.

 

Krystaliczne cenotes

Co trzeba zwiedzić w Tulum? Z pewnością cenotes! Cenotes to przepiękne, wyrzeźbione przez naturę studnie krasowe utworzone w skale wapiennej, które mogą być otwarte, zamknięte lub półotwarte. Większość cenotes jest otwarta, jednak są też takie, w których są groty, jaskinie czy stalaktyty. Cenotes mają krystaliczną turkusową wodę, ich dokładna liczba jest nieznana (jednak szacowana na nawet 10 tysięcy na całym półwyspie Jukatanu!). Niegdyś były głównym źródłem wody dla Majów, którzy budowali swoje miasta wokół cenotes, na przykład Chichén Itzá.
 
 
 
Wybrałam się do Cenote Escondido aż 2 razy. Byłam gotowa zaryzykować i zobaczyć coś mniej ładnego, ale też mniej popularnego. Niemniej, Cenote Escondido jest przepięknym miejscem, w którym nie było zbyt dużo turystów jak na fakt, że znajduje się tylko 20 minut rowerem od centrum. To tutaj po raz pierwszy od prawie 2 lat snorkelowałam, podziwiając mnóstwo małych rybek, które zjedzą martwy naskórek z Twoich stóp, jeśli im tylko na to pozwolisz.
 

 

 
Cenote jest w pełni odkryte a wstęp kosztuje tylko 150 pesos. Można też wykupić wstęp do Cenote Cristal, które jest zaraz obok, rownież za tę cenę. Ja jednak wolałam zrelaksować się w hamaku, który znalazłam pomiędzy kilkoma palmami.
 
 
 
Jakie jeszcze cenote warto zwiedzić w Tulum? Odwiedziłam również Cenote Aktun, które potocznie nazywane jest Carwash, jako że kiedyś nieopodal znajdowała się tam myjnia. Od razu się w nim zakochałam i po raz pierwszy miałam przyjemność snorkelować razem z uroczą żółwią rodziną, tym samym spełniając swoje marzenie z Bucket Listy. Woda w Cenote Aktun jest krytalicznie czysta, jest to też świetne miejsce do nurkowania z butlą. Cenote kosztuje 200 pesos i niestety nie dojeżdżają tam żadne colectivos. Można pojechać tam tylko autem, taxi bądź rowerem.
 
co warto zwiedzić w Tulum
 
 

Ruiny w Tulum

Nieopodal Tulum można zwiedzić dwa słynne kompleksy ruin. Jedne to Zona Arqueológica de Tulum, czyli piękne ruiny Majów położone nad samym morzem. Znajdują się blisko plaży i zajmują niewielki teren. Osobiście najbardziej urzekły mnie w tym miejscu wielkie jaszczury spotykane na każdym kroku. Moja twarz, gdy widziałam kolejną iguanę to mina zaciekawionego dziecka, które pierwszy raz w życiu widzi gada.
 
ruiny w Tulum
 
 
 
 
 
 
Z kolei drugimi ruinami, zbudowanymi przez Majów i Tolteków są te położone w Coba. Do Coby można dojechać colectivo z centrum miasta. Podróż trwa około godziny, wstęp kostuje 100 pesos. Na miejscu można wypożyczyć rower za 60 pesos, by przemieszczać się nim po całym miasteczku. Teren jest dość spory, składa się z 3 odległych od siebie kompleksów, więc zwiedzanie pieszo może zająć sporo czasu. W Coba można zobaczyć najwyższą na całym Jukatanie piramidę Majów. Po raz pierwszy zobaczyłam tam też boisko do gry w piłkę – krwawy rytuał, podczas którego ścinano głowę kapitanowi drużyny przegranej.
 

 

Sztuka w Tulum

W Tulum lubią sztukę, a szczególnie murale na ulicach, których jest mnóstwo. Warto również zwiedzić Holistika Art Gallery, która jest darmową galerią sztuki w małym lasku. Całość skupiona jest na tym, by przekazać pozytywną energię, a sama Holistika, jak każdy inny hotel oferuje wszelkie duchowe aktywności jak temazcal i yogę.
 

 

 
 
co zwiedzić w Tulum
Holistyka Art Gallery

Szybowcowe ptaki

W Tulum też po raz pierwszy w życiu widziłam pelikany, które spokojnie unosiły się jak szybowce na wietrze, by następnie nurkując, nabrać wody i ryb w dziób. Wiedzieliście, że pelikany porafią nabierać i odcedzać wodę, tym samym połykając tylko swoją zdobycz? Te ptaki wydały mi się niesłychanie ciekawe, do tego stopnia, że być może tak prosta, ale niespodziewana rzecz jak zobaczenie ich było najlepszą częścią mojego dnia. Zresztą zdjęcia pelikanów, które zrobiłam są zapewne jednymi z najbardziej minimalistycznych w mojej fotograficznej karierze.
 
 
 

Jedzenie w Tulum

Już pierwszego dnia w Meksyku zrozumiałam na czym polega fenomen meksykańskiego ostrego żarcia, zajądając się wegańskimi bolitas con chile. Oni po prostu do wszystkiego dodają chile! Żarcie jest jednak bardzo dobre, choć niezbyt zdrowe. Polecam kilka wegańskich miejscówek w Tulum:
 
  • Raw Love – przepyszne wegańskie, raw jedzenie. Restauracja w środku wygląda super, jest tam sporo palemek. Ceny dość europejskie.
  • El Bajon Vegan – wegańskie tacosy i przepyszne chuaderos, czyli placki z mąki kukurydzianej.
  • Saculentra – wegańskie tamales, czyli nadziewane ciasto z mąki kukurydzianej, zawijane w liść z kolby kukurydzy (60 pesos). Poczułam się trochę awkard, bo kiedy mi podano tamal nie wiedziałam jak go zjeść, więc musiałam to wygooglować. Na szczęście to bardzo proste, wystarczy odwinąć liść i polać całość salsą.
  • Burrito Amor – to pewnie jedna z pyszniejszych rzeczy jakie jadłam. W Burrito Amor są wszystkie opcje mięsnych burrito, ale ja wybrałam wegańską, która była przepyszna.
  • Jedzenie na placu Parque Dos Aguas po zmroku – polecam Marquesitę, czyli ciasto z mąki nadziewane słodkimi dodatkami i owocami (około 50 pesos). Innym przysmakiem są Elotes czyli kolby kukurydzy z limonką i chili (20 pesos).
  • Nachosy z ostrą salsą z supermarketu – najlepsze!

 

Ceny w Tulum

Oczywiście ceny w Tulum są odpowiednie wyższe niż w innych częściach Meksyku, dlatego nie polecam kupować tutaj hamaków. Są piękne, ale kosztują aż 1500 pesos. Warto zwiedzić cenotes w Tulum, jednak ich ceny są nieproporcjonalnie wysokie. Zazwyczaj wstęp kosztuje od 150-200 pesos do nawet 700. Wyobrażam sobie, że popularne cenotes są przepełnione ludźmi, a tłumy raczej nie sprzyjają relaksowi, więc nawet nie pchałam się w te rejony.
 
 
 

(Nie) prawdziwy Meksyk

Zaraz obok restauracji z palmami w środku i białych instagramowych napisów, znajduje się tutaj też druga strona Meksyku. Bezdomne psy, zewsząd wałęsające się po ulicach, rozwalone budynki i uśmiechnięci meksykanie, którzy swoją skromną wypłatę przeznaczają na życie od pierwszego do pierwszego.

 

Wyjeżdżając z Zona Hotelera i wkraczając rowerem do miasteczka Tulum czuję, że to znacznie ciekawsza część Meksyku. Pokochałam Meksyk w mniej niż tydzień a to zdarza mi się nieczęsto. Główym powodem są ludzie, którzy są uśmiechnięci i zawsze chętni do pomocy. Dwa razy spadł mi łańcuch z rowera i dwa razy jakiś meksykanin spieszył z pomocą, o którą nawet nie prosiłam. Meksykanie do naprawdę zacny naród!
 
 
Jesteście ciekawi moich dalszych przygód w Meksyku?
 
 
 

Leave a Reply