przestałam pić alkohol
Rozwój

Przestałam pić alkohol – co się zmieniło?

W lutym postanowiłam przestać pić alkohol po obejrzeniu filmu, który pojawił się przypadkowo na moim youtubie. Nie deklarowałam wtedy, że już nigdy nie zamówię drinka w barze i nie wypiję na imprezie ze znajomymi, jednak widzę, że ograniczenie alkoholu ma szereg zalet, które warto wziąć pod uwagę.
 
Ten artykuł jest kierowany do przeciętnego zjadacza chleba, który lubi od czasu do czasu wypić alkohol, by się zrelaksować. I nie ważne tutaj o jakim rodzaju alkoholu mówimy. Czy to będzie wieczorna lampka wina z przyjaciółką, weekendowe piwo z kumplami, a może kilka(naście) kieliszków na weselu. Dziś dzielę się moimi przemyśleniami dotyczącymi picia alkoholu.
 
 

Bycie cool

Fajnie jest być tą towarzyską, otwartą i zabawną osobą, którą wszyscy lubią, gdy jesteś pod wpływem. Fajnie jest nie mieć oporów przed zagadaniem do obcych, włączając w to osoby, które ci się podobają. Ale tak naprawdę, gdy pijesz alkohol podczas imprezy nie stajesz się ani lepszą, ani bardziej towarzyską osobą. Może ci się tak zdawać, ale wciąż jesteś taki_a sam_a.
 
Gdy byłam pijana wydawało mi się, że jestem znacznie fajniejsza niż w rzeczywistości, tylko dlatego, że byłam TĄ przebojową i towarzyską dziewczyną. Ta iluzja sprawiała, że zawsze piłam podczas imprez, choćby niewielkie ilości.
 
 
Robienie zdjęć dowodowych w budce o 4 nad ranem. Nawet cool.
 

Żenujące sytuacje

Teraz żyję bez żałowania tego co powiedziałam lub zrobiłam poprzedniej nocy. Bez zmartwień o to, że pijana urażę kogoś lub powiem o kilka słów za dużo. Nie ma mowy o sytuacjach, w których wymiotuję po alkoholu czy zastanawiam się jak trafić do domu.
 
Po alkoholu żałuje się wiele rzeczy, bo właśnie wtedy jesteśmy najbardziej podatni na robienie głupst. Najłatwiej jest tego uniknąć po prostu nie pijąc wcale.
 
Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.
~Charles Bukowski, Kobiety
 

Irracjonalne rozmowy

Często zdarzało mi się prowadzić irracjonalne rozmowy z ludźmi, gdy byłam pijana. Ktoś opowiadał mi ciekawe historie, ale podczas gdy byłam pijana często „wypadałam” z obiegu i potem nie wiedziałam o co się zapytać, gdy rozmówca już skończył mówić.
 
Robiła się wtedy niezręczna cisza. Czy miałam mu wtedy powiedzieć: Wiesz, w sumie to jestem tak pijana, że moja uwaga uciekła gdzieś hen daleko i dlatego teraz potrzebuję jeszcze 2 minuty, że zczaić co się przed chwilą wydarzyło.
 
 

Bez alkoholu można się dobrze bawić

Obecnie podczas imprez myślę bardziej racjonalnie. Jestem towarzyska i otwarta. Co ciekawe, przekonałam się już, że nie potrzebuję alkoholu, by się dobrze bawić, jeśli jestem w dobrym towarzystwie. Z drugiej strony jeśli impreza mi się nie podoba, to mogę z niej szybciej wyjść, zamiast na siłę zmuszać się do dobrej zabawy.
 
 

Pijaństwo wkurza

Kiedy jestem trzeźwa zaczynam dostrzegać wiele niuansów, które ignoruje się, gdy się jest pijanym. Po pierwsze, nie jarają mnie już pijackie rozmowy. Zazwyczaj są one bardzo powierzchowne, a niekiedy nawet agresywne. Choć mogą się wydawać fascynujące, dla trzeźwej osoby są naprawdę nudne.
 
Po drugie, pijani ludzie często nakłaniają innych do picia, ponieważ chcą sprowadzić ich do takiego samego stanu nietrzeźwości, w którym się znajdują. Pijani ludzie zaczynają gadać głupoty i nie chcą, by ktoś to pamiętał, więc upijają innych, by nikt nie pamiętał ich zwierzeń i tego jak bardzo pijani byli.
 
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.
~ Ernest Hemingway
 

Opowiedz mi sekret

Swoją drogą naprawdę nie lubię formy upijania kogoś tylko po to, by „pociągnąć go za język”. Jeśli mam z kimś dobrą relację opartą na zaufaniu, to po prostu można zapytać się mnie o cokolwiek. Może odpowiem a może stwierdzę, że nie znamy się jeszcze wystarczająco dobrze, ale nie staraj się mnie upijać na siłę.
 
Po części uważam, że to właśnie polacy mają taką mentalność. Musimy zawsze pić i musimy być pijani, po to, żeby się przed kimś otworzyć. Tak jakby nie było można robić fajnych rzeczy bez alkoholu. Ale prawda jest taka, że naprawdę da się je robić.
 
 

Weryfikacja prawdziwych przyjaźni

Ponadto gdy zrezygnowałam z alkoholu, zauważyłam, że czasami istnieją znajomości, które są tylko do picia. Niekiedy masz grupę znajomych, z którymi spotykacie się, niby jest fajnie, ale jakoś zawsze na tych spotkaniach jest alkohol a wasze rozmowy są płytkie i powierzchowne. Zapewne cześć znajomości się zakończy, bo ktoś nie będzie uważał was za tak przebojowych jak wtedy, gdy byliście pijani.
 
Z drugiej strony od kiedy nie piję alkoholu rozwijam znacznie ważniejsze, głębsze i bardziej emocjonalne relacje z ludźmi. Pamiętam rozmowy z ludźmi oraz mogę pogłębiać relacje z innymi osobami, zamiast je niszczyć, tak jak niekiedy mi się to zdarzało.
 
 

Brak kaca

Jak dobrze jest mieć w końcu produktywny i normalny dzień po imprezie. Podczas kaca często ma się wyjęte z życia nawet 2 dni. Najczęściej traciłam cały dzień na oswajanie stanu poalkoholowego. Nie mogłam zrobić nic z rzeczy, które sobie zaplanowałam. W grę wchodził tylko kocyk i netflix. Kace już mnie nie męczą i jest to naprawdę fajne uczucie.
 
Co więcej, przez to, że nie mam kaca mogę poświęcić więcej czasu na swój rozwój, hobby czy inne aktywności. Nie walczę już ze zmęczeniem, odwodnieniem czy bólami głowy. Nie skazuję się na główkowanie co jest w magicznym eliksiru na kaca, o którym mówił Barney w How I met your mother.
 
 

Poprawa zdrowia

Rezygnacja z alkoholu wpływa też bardzo pozytywnie zarówno na poprawę zdrowia fizycznego jak i psychicznego. Co prawda ja nie dostrzegłam bezpośredniów benefitów rezygnacji z akoholu, jednak wskazuje się na wiele zalet. Poprawa jakości snu, poprawa cery, zmniejszenie lęków i depresji, zwiększona motywacja i koncetracja.  Poprawa pamięci, obniżony poziom stresu oraz zwiększone poczucie pewności siebie. Oczywiście nasza wątroba też nam za to podziękuje 😉
 
 
Oczywistością, o której często się zapomina jest oszczędność pieniędzy. W portfelu zostaje więcej monet, których się nie wydaje na zbędne używki. Kupując regularnie alkohol często jakimś sposobem pieniądze uciekają nam z portfela.
 
 
Tym wpisem nie namawiam nikogo do całkowitej rezygnacji z alkoholu, choć jest to używka, którą warto ograniczyć. Żeby nie wyjść na „nudziarę”, to wspomnę, że nie jestem stuprocentową abstynentką i wciąż czasami piję alkohol. Ale nie jestem w stanie wlać w siebie więcej niż lapmkę wina raz na jakiś czas z przyjaciółmi.
 
A jeśli się zastanawiacie, to tak, piłam dużo podczas mojego erasmusa w Hiszpanii (kto nie pił podczasa erasmusa niech pierwszy rzuci kamieniem!)
 
 
Dajcie znać co Wy sądzicie o alkoholu i jego ograniczaniu!
 
 
 

Leave a Reply